2012_3

Zaczęło się tradycyjnie – autokar, cztery koła i chór w środku. W tym roku chórzyści Akademickiego Chóru Politechniki Śląskiej postanowili spędzić tą dłuuugą majówkę w kraju jednego z największych kompozytorów świata czyli Wolfganga Amadeusza Mozarta. Akurat ten sezon był dla nas bardzo Mozartowski, gdyż mieliśmy okazję wykonać Requiem Mozarta, w doborowym towarzystwie, w trakcie Festiwalu Barbórkowego we Wrocławiu, w grudniu zeszłego roku o godzinie 23:45 w 250 rocznicę śmierci kompozytora. Jak widać nie było to nasze ostatnie spotkanie z tym twórcą.
Większa część chóru dotarła na czterech kółkach do drugiego, co do wielkości miasta Austrii – do Graz, a mniejsza część w składzie: dwa drugie alty i jeden pierwszy sopran postanowiła ruszyć na dwóch kółkach (550 km w sześć dni). Na mecie spotkaliśmy się w komplecie.

Celem naszego wyjazdu do Austrii był udział w pierwszej edycji festiwalu STYRIA CANORA, który został zorganizowany z okazji 150 lat Styryjskiego Związku Śpiewaków (STEIRISCHER SÄNGERBUND). Festiwal był okazją do wymiany kulturowej między chórzystami z różnych krajów. Oprócz chórów rodzimych i AChPolŚl byli również śpiewacy z Włoch, Słowenii, Czech oraz Węgier. W ramach warsztatów każdy z zespołów miał nauczyć pozostałych jednego utworu w swoim języku. Dla nas największym wyzwaniem był utwór węgierski, na szczęście większość tekstu wyśpiewały basy i tenory …bim bom, bim bom.., a nasz polski KRAKOWIAK, w którym to dziewczę tęskni za swoim ukochanym, a gdy on wraca pozostaje już tylko la la la i la la la wzbudził ogólny entuzjazm. Na wieczornym koncercie mieliśmy przy tym utworze duże wsparcie publiczności.

Wyśpiewaliśmy trzy oficjalne koncerty: na zamku w Kornberg, w sali koncertowej Minoritensaal, w której otaczały nas ogromne obrazy przypominające w swych gabarytach dzieła Matejki, oraz w kościele Mariahilferkirche. W niedzielę oprawiliśmy również Mszę Św. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa – Herz-Jesu Kirche. W każdym miejscu był komplet publiczności, a muzyka naszych polskich kompozytorów takich jak M. Zieleński, M. Gomółka G. G. Gorczycki, F. Chopin, S. Wiechowicz, J. Świder, H. M. Górecki, H. J. Botor, N. Blacha wzbudzała duży entuzjazm. Szczególny uśmiech pojawiał się na twarzach słuchaczy w momentach, gdy w utworach słowa …dziś, dziś, dziś…, dylu dylu dyl lub …pragną ocki pragną, pragną za dziewcyną ładną, za ładną… wyśpiewywane były przez nas z prędkością czterech na sekundę.

Tych nieoficjalnych koncertów też wykonaliśmy trochę, bo przecież każda okazja dobra: pod ratuszem, na rynku, w parku, w amfiteatrze na górze Schlossberg, w jednym z najładniejszych centrów handlowych, w słońcu, w deszczu, w autokarze. Oczywiście oprócz śpiewania była okazja żeby coś pozwiedzać. Miasto Graz otworzyło przed nami swoje bramy. Szczególnie do gustu przypadła nam góra z zamkiem i wieżą zegarową na szczycie w samym centrum, na którą można było wdrapać się po bajkowo wyglądających u podnóża góry schodkach lub wjechać windą. Z góry rozpościerał się przepiękny widok na całe miasto, można było zobaczyć olbrzyma Wieloryba stanowiącego galerię sztuki współczesnej, który stał się wizytówką miasta, oraz ciekawą, pod inżynierskim względem, kładkę dla pieszych przez rzekę Murę, na której znajduje się kawiarnia oraz mini amfiteatr. Na wieczornych spotkaniach wszystkich chórów była okazja do wspólnego śpiewania oraz wymiany kulturalnej i muzycznej. Zwieńczeniem festiwalu było wspólne wykonanie TOTUS TUUS Henryka Góreckiego. Usatysfakcjonowani majówkowym wyjazdem wróciliśmy bezpiecznie po czterech dniach do Polski. Być może któryś z zapoznanych chórów będzie można usłyszeć w Gliwicach na kolejnych XXXIII już Gliwickich Spotkaniach Chóralnych w kwietniu 2013 roku.

Gosia Sławęcka (drugi alt)